ukryj stronę

O 116 111

Zasada anonimowości

Czasem jest tak, że nie wiecie do kogo ze swoich najbliższych zwrócić się z najtrudniejszymi sprawami. Cieszymy się, że w takich sytuacjach dzwonicie do nas.

Wierzymy, że mówicie nam o tym, co jest dla Was trudne, ponieważ potrzebujecie wsparcia i pomocy. Bardzo często wystarczy rozmowa i wspólne szukanie rozwiązań. Wszystkie Wasze telefony traktujemy bardzo poważnie. Staramy się pomóc Wam jak najlepiej potrafimy.

Wśród wszystkich rozmów, jakie prowadzimy, zdarzają się telefony, w których opowiadacie o bardzo trudnych sytuacjach, w których zagrożone jest Wasze życie lub zdrowie. Mówicie np. o tym, że ktoś się nad Wami znęca, że jesteście ofiarami przestępstw, lub że wiecie o tym, że ktoś łamie prawo. Czasem dzwonicie do Telefonu 116 111 pod wpływem środków psychoaktywnych: alkoholu czy narkotyków. Opowiadacie, że coś złego dzieje się z Wami lub osobami z którymi jesteście, np. że ktoś stracił przytomność albo zachowuje się bardzo agresywnie.

W tych (i tylko w tych) sytuacjach mamy obowiązek złamać zasadę anonimowości. Musimy przekazać takie informacje odpowiednim służbom, np. Policji. Robimy tak, bo Wasze zdrowie i bezpieczeństwo jest dla nas najważniejsze.

Nie możemy pozwolić, żeby stało się Wam coś złego.

Czasem jednak dowiadujemy się od policjantów, że wcale tak naprawdę nie potrzebowaliście naszej pomocy, że to wszystko co powiedzieliście o bezpośrednio zagrażającym niebezpieczeństwie, było wymyślone.

Chcielibyśmy podzielić się z Wami jedną z historii, w której zdecydowaliśmy się powiadomić Policję. Przedstawiamy ją, ponieważ pociągnęła za sobą niezamierzone przez nas konsekwencje:

Podczas jednego z dyżurów zadzwoniła do nas 17-letnia Basia*. Powiedziała, że bardzo boi się o swoje koleżanki z internatu. Poprzedniego wieczora wybrały się na spacer do lasu, snuły plany na weekend, który każda planowała spędzić w domu. W pewnym momencie dziewczyny zorientowały się, że nie wiedzą gdzie są. Usłyszały jakieś głosy, więc postanowiły zapytać o właściwą drogę. Z relacji Basi wynikało, że spotkani mężczyźni zaproponowali, że mogą odprowadzić dziewczyny do internatu. Po chwili dziewczyny poczuły się nieswojo – mężczyźni zaczęli je przytulać, stali się bardzo natarczywi i agresywni. W końcu zaczęli je szarpać i bić. Basia nie potrafiła powiedzieć jak, ale udało jej uciec i trafić do internatu. Była bardzo przestraszona i nie powiedziała wychowawczyni o tym, co wydarzyło się w lesie. Żeby usprawiedliwić nieobecność koleżanek skłamała, że pojechały wcześniej do swoich domów.

Basia opowiadała, jak bardzo jest przerażona tym, co się wydarzyło i jak bardzo boi się o koleżanki, które nie odbierały telefonów. Konsultantce telefonu 116 111 mówiła, że boi się powiedzieć rodzicom o tym, co się wydarzyło. Odrzuciła naszą ofertę pomocy i rozłączyła się.

W takich sytuacjach takich jak tak, w której znalazła się Basia i jej koleżanki, konieczna jest rozmowa z dorosłymi i powiadomienie Policji. Według relacji dziewczyny, jej koleżanki zostały porwane, a nikt z dorosłych o tym nie wiedział – rodzice myśleli, że ich córki są w internacie, a wychowawcy z internatu, że pojechały do domów.

Oceniliśmy, że zdrowie, a może nawet życie koleżanek Basi jest poważnie zagrożone. W trosce o ich bezpieczeństwo powiadomiliśmy o rozmowie Policję. Wkrótce Policja przekazała nam informację, że ustalono miejsce, z którego dzwoniła Basia. Policjant powiedział, że ani Basi, ani jej koleżankom nie zagraża żadne niebezpieczeństwo. Rozmawiali ze wszystkimi trzema dziewczynkami, które tłumaczyły, że wymyśliły całą historyjkę dla żartu.

Nie był to pierwszy raz, kiedy Policja przekazała nam taką informację.

Jednak w trosce o Wasze bezpieczeństwo nadal będziemy przekazywać niepokojące sygnały do odpowiednich służb.

Sprawa Basi i jej koleżanek nie zakończyła się tak jak inne „żarty”. Po kilku dniach od rozmowy z Basią otrzymaliśmy z Policji oficjalne pismo, że „żart” dziewczynek został potraktowany jak wykroczenie – i ze względu na wprowadzenie w błąd Policji sprawa została przekazana do Sądu.

Nie mieliśmy na to żadnego wpływu i nasze próby wstawienia się za Basią i jej koleżankami nic nie zmieniły. Pismo zostało wysłane i Sąd zajął się sprawą.

Rozumiemy, że czasem wymyślacie różne historie. Pamiętajcie jednak, że musimy troszczyć się o Wasze bezpieczeństwo. Zawsze, kiedy mamy taką możliwość mówimy Wam, że w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia Waszego zdrowia lub życia musimy podjąć działania. Chcemy żebyście mieli tego świadomość, zwłaszcza kiedy „żartujecie”.

 

*imię głównej bohaterki, niektóre fakty oraz wiek dziewczynek zostały zmienione.